Odszedł Człowiek wielu talentów…

… Antoni Czajkowski (1946 – 2020). Kiedy dotarła do nas wiadomość o Jego śmierci, aż trudno było w nią uwierzyć…

Poznałam Antoniego kilka lat temu, ale od pierwszego dnia znajomości wiedziałam, że to  nie tylko „kompozytor z powikłaniami literackimi”, ale Człowiek pełen pomysłów, odważny w prezentowaniu swojej opinii.

Pomimo zmagania się z chorobą był zawsze gotowy do działania dla dobra twórców i kultury, czego doświadczaliśmy w Związku Zawodowym Twórców Kultury, w którego Zarządzie zasiadał od wielu lat. W liście skierowanym do Jubilata  z okazji świętowania 15 września 2018 roku pół wieku działalności twórczej prezes ZZTK, Krzysztof Dzikowski napisał: „Jestem zaszczycony, że pracujemy w Zarządzie Związku z taką osobą, jak Ty”. Wszyscy byliśmy zaszczyceni.

Niedługo potem (w grudniu 2018) zaskoczył nas po raz kolejny.  Poinformował nas, że pisze pracę doktorską „Dewaluacja muzyki popularnej w Polsce na tle procesów antykulturowych” i będzie jej bronił na Uniwersytecie im. A.Mickiewicza w Poznaniu!  (Warto w tym miejscu przeczytać Jego list w tej sprawie, który opublikowaliśmy na naszej stronie 7 grudnia 2018 r.)

Dla mnie był przede wszystkim muzykiem. Wiedziałam również, że jest kompozytorem. Od momentu, kiedy przeczytałam niewielką książeczkę „AUSTRALIJCZYK, czyli ROCK, CLOCK i SZOK”, poznałam Antoniego Czajkowskiego  poetę i pisarza.  Praktycznie nigdy jednak nie odchodził daleko od Antoniego Czajkowskiego muzyka. W „Australijczyku”, który pisał jako „prawie gotowy scenariusz na pierwszą, współczesną filmową komedię muzyczną i pomysł na sztukę teatralną”, zamieścił nuty i teksty do warstwy muzycznej owego scenariusza.

Autor – tak właśnie Antoni Cz. – określił ją jako „komedię filmową do… czytania”. Rekomendując ją czytelnikom Marek Gaszyński napisał: „Znam tego Pana, który napisał tę książkę, znam jego pióro, jego styl, jego muzyczne gusta, nazywa się Antoni Czajkowski i pisze o sobie, ukrywa się pod nazwiskiem Czarkowski. Jak można ukrywać takie piękne nazwisko… przecież ono samo brzmi jak muzyka…”.

Potem posłuchałam muzyki z płyty „DANCING – ponadczasowa klasyka muzyki tanecznej”. Słuchając tej muzyki (według Czajkowskiego „wymagającej dobrego opanowania instrumentu i specjalnych predyspozycji do… improwizacji”) przypomniałam sobie, jak wielu znanych muzyków przez wiele lat „grało pod kotleta”, a bywalcy dancingów i wycieczkowych rejsów śpiewali razem z muzykami. Płyta została nagrana w roku 2016, kiedy wielu z nas już zapomniało o tamtych latach…

Wreszcie poznałam Antoniego Czajkowskiego „Wierszem…”. To tomik po który warto sięgnąć – tyle w nim aktualnych treści.

Na początek wierszyk „Niebezpieczne bajki”. (…) „Kiedyś baśnie uczyły życia uczciwego, kto pracuje i kto oszukuje. Dzisiaj niejeden kpi z prawdy dlatego, że mu wzorem Pinokio i okłamuje”. Potem przeczytałam „Polak potrafi”, wierszowaną opowieść o francuskim dziennikarzu i o Polsce. Wreszcie „Traktat o rozumie”. (…) „Czytam różne gazety, te z prawa i z lewa, otwarty na ludzkie myśli i śmiałe poglądy. Ostatnio jednak problem z tolerancją miewam. Po prostu czuję, że ze spiskowej teorii dziejów kpi niejeden żurnalista a ja w to wierzę. (…) Gdy taki wodzi rej w polityce, bryluje w kulturze, lub na uczelni w rektorskiej purpurze, koniunkturalnie poglądy swe zmienia to znaczy, że ma rozum do kupienia”. Te strofy znakomicie pasują do naszych czasów.

W tomiku są jeszcze „Różności i próżności”, a w nich jakże wiele celnych i zabawnych treści. Zaś w „Satyrach demokratycznych” autor powraca do… polityki. Polecam zwłaszcza strofy „Politycznie poprawnym” i „Wszyscy wszystkich oszukują”. O ich aktualności świadczą te dwa krótkie fragmenty. „Jakieś dzikie mamy czasy, świat się chyba wnet zawali. Dla kariery i dla kasy ludzie dzisiaj zwariowali”. „Przy wyborach kandydaci lepsze jutro obiecują. Później dziwnie pamięć tracą, kręcą albo intrygują. Mówiąc wprost to… oszukują”.

Na koniec jeszcze raz zacytuję Marka Gaszyńskiego. „Mając takie nazwisko trzeba komponować, tworzyć, aranżować, a przynajmniej grać i Pan Antoni Czajkowski to robi… ale dziś z komponowania nie da się żyć, więc pan Antoni pisze”.

Pan Antoni już nic  nie napisze i nie skomponuje.  Ogromny żal!

My możemy tylko nie zapomnieć o Nim!

Barbara Janiszewska