Kompozytor z powikłaniami literackimi, czyli…

 

Antoni Czajkowski, człowiek wielu ukrytych talentów.

Ale od początku. Osobiście poznałam Antoniego Czajkowskiego stosunkowo niedawno – od tego momentu wiem, że jest człekiem pełnym pomysłów, odważnym w prezentowaniu swoich opinii na posiedzeniach szacownego Zarządu ZZTK, w którym przyszło nam wspólnie działać.

Dla mnie był przede wszystkim muzykiem, wiedziałam, że jest również kompozytorem. Do momentu, kiedy przeczytałam niewielką książeczkę „AUSTRALIJCZYK, czyli ROCK, CLOCK i SZOK”. Autor – tak właśnie Antoni Cz. – określił ją jako „komedię filmową do… czytania”. Rekomendując ją czytelnikom Marek Gaszyński napisał: „Znam tego Pana, który napisał tę książkę, znam jego pióro, jego styl, jego muzyczne gusta, nazywa się Antoni Czajkowski i pisze o sobie, ukrywa się pod nazwiskiem Czarkowski. Jak można ukrywać takie piękne nazwisko… przecież ono samo brzmi jak muzyka…”.

Potem widziałam Antoniego „w akcji”, podczas jubileuszu 55-lecia pracy twórczej Krzysztofa Dzikowskiego. Zapewniał uroczystości oprawę muzyczną.

Nigdy nie odchodzi daleko od swego głównego talentu – muzyki. W „Australijczyku”, który pisał jako „prawie gotowy scenariusz na pierwszą, współczesną filmową komedię muzyczną i pomysł na sztukę teatralną”, zamieścił nuty i teksty do warstwy muzycznej owego scenariusza.

Potem posłuchałam muzyki z płyty „DANCING – ponadczasowa klasyka muzyki tanecznej”. Słuchając tej muzyki (według Czajkowskiego „wymagającej dobrego opanowania instrumentu i specjalnych predyspozycji do… improwizacji”) przypomniałam sobie, jak wielu znanych muzyków przez wiele lat „grało pod kotleta”, a bywalcy dancingów i wycieczkowych rejsów będąc często „pod wpływem” śpiewali razem z muzykami. Płyta została nagrana w roku 2016, kiedy wielu z nas z trudem sięga pamięcią do tamtych lat… Łza się w oku kreci. Ale słuchało się miło.

Wreszcie poznałam Antoniego Czajkowskiego „Wierszem…”. To tomik po który warto sięgnąć – tyle w nim aktualnych treści.

Na początek wierszyk „Niebezpieczne bajki”. (…) „Kiedyś baśnie uczyły życia uczciwego, kto pracuje i kto oszukuje. Dzisiaj niejeden kpi z prawdy dlatego, że mu wzorem Pinokio i okłamuje”. Potem przeczytałam „Polak potrafi”, wierszowaną opowieść o francuskim dziennikarzu i o Polsce. Wreszcie „Traktat o rozumie”. (…) „Czytam różne gazety, te z prawa i z lewa, otwarty na ludzkie myśli i śmiałe poglądy. Ostatnio jednak problem z tolerancją miewam. Po prostu czuję, że ze spiskowej teorii dziejów kpi niejeden żurnalista a ja w to wierzę. (…) Gdy taki wodzi rej w polityce, bryluje w kulturze, lub na uczelni w rektorskiej purpurze, koniunkturalnie poglądy swe zmienia to znaczy, że ma rozum do kupienia”. Te strofy znakomicie pasują do naszych czasów.

W tomiku są jeszcze „Różności i próżności”, a w nich jakże wiele celnych i zabawnych treści. Zaś w „Satyrach demokratycznych” autor powraca do… polityki. Polecam zwłaszcza strofy „Politycznie poprawnym” i „Wszyscy wszystkich oszukują”. O ich aktualności świadczą te dwa krótkie fragmenty. „Jakieś dzikie mamy czasy, świat się chyba wnet zawali. Dla kariery i dla kasy ludzie dzisiaj zwariowali”. „Przy wyborach kandydaci lepsze jutro obiecują. Później dziwnie pamięć tracą, kręcą albo intrygują. Mówiąc wprost to… oszukują”.

Na koniec jeszcze raz zacytuję Marka Gaszyńskiego. „Mając takie nazwisko trzeba komponować, tworzyć, aranżować, a przynajmniej grać i Pan Antoni Czajkowski to robi… ale dziś z komponowania nie da się żyć, więc pan Antoni pisze”. A jak – warto sięgnąć po „Wierszem..” i pochylić się nad „Australijczykiem…”.

Barbara Janiszewska

OKładka ksiązki CZAJKOWSKI