Nagroda Gombrowicza w Radomiu

Witold Gombrowicz  z Radomiem był związany, choć, jak twierdził „Radom nie jest poematem nawet o świcie”. To w Małoszycach przyszedł na świat, a w podradomskiej Wsoli spędzał u brata wakacje i powstały jego pierwsze pomysły literackie. We Wsoli jest muzeum jego imienia. Teraz – z inicjatywy władz Radomia – jest również Nagroda Literacka im. Witolda Gombrowicza.

Wręczono ją po raz pierwszy 5 września br. Jest to nagroda za najlepszy debiut prozatorski. Do pierwszej edycji zgłoszono 58 utworów, opublikowanych w roku 2015, z których kapituła wybrała pięciu finalistów, a następnie  laureatów dwóch równorzędnych nagród.

Laureatami zostali: Weronika Murek, autorka zbioru opowiadań zatytułowanego „Uprawa roślin południowych metodą Miczurina” oraz Maciej Hen, autor powieści historycznej „Solfatara” . Laureaci otrzymali po 20 tysięcy złotych. Symboliczne czeki wręczyli honorowa patronka nagrody, Rita Gombrowicz oraz prezydent miasta, Radosław Witkowski.

Nagroda Gombrowicza w Radomiu

„Radom to fantastyczne miasto, w którym każdy może rozpocząć swoją drogę do sukcesu, także do sukcesu literackiego. Radom może nie jest poematem, może wcale nie musi być poematem, ale może być fragmentem dobrej prozy w mistrzowskim wykonaniu” – mówił prezydent Radomia,  nawiązując do słynnych słów Gombrowicza.

„Witold Gombrowicz nie lubił konkursów literackich, ale dziś na pewno cieszyłby się, że jedna z nagród literackich nosi jego imię. Uważał, że każdy pisarz powinien poddać się ocenie innych” – powiedziała gratulując nagrodzonym Rita Gombrowicz.

Laureaci byli zgodni co do tego, że ustanowienie nagrody dla debiutantów, to bardzo dobry pomysł władz Radomia. „Każda inicjatywa związana z promocją debiutów przyczynia się do tego, że wydawnictwa bardziej przychylnym okiem patrzą na młodych twórców. Debiut to szczególny moment dla pisarza, bo nie wiadomo co dalej będzie, czy książka znajdzie swoich odbiorców” – powiedziała Weronika Murek.  „Po to proponujemy, to co stworzyliśmy szerokiej publiczności, by poddać się ocenie. Chcemy posłać nasze dziecko w świat i zobaczyć, jak  sobie radzi” – dodał Maciej Hen.

(baj)